Warning: include_once(/homepages/35/d342328248/htdocs/wp-includes/wp-cd.php) [function.include-once]: failed to open stream: Permission denied in /homepages/35/d342328248/htdocs/wp-includes/post.php on line 1

Warning: include_once() [function.include]: Failed opening '/homepages/35/d342328248/htdocs/wp-includes/wp-cd.php' for inclusion (include_path='.:/usr/lib/php5.2') in /homepages/35/d342328248/htdocs/wp-includes/post.php on line 1
Sceny alucerniczne, czyli rzecz o świetle w teatrze | Karol Kolba , 'opacity': false, 'speedIn': , 'speedOut': , 'changeSpeed': , 'overlayShow': false, 'overlayOpacity': "", 'overlayColor': "", 'titleShow': false, 'titlePosition': '', 'enableEscapeButton': false, 'showCloseButton': false, 'showNavArrows': false, 'hideOnOverlayClick': false, 'hideOnContentClick': false, 'width': , 'height': , 'transitionIn': "", 'transitionOut': "", 'centerOnScroll': false }); })
Pages Navigation Menu

okiem kukurydzianego ślepca

Sceny alucerniczne, czyli rzecz o świetle w teatrze

Sceny alucerniczne, czyli rzecz o świetle w teatrze

Na koniec ferii nowosolski teatr Terminus A Quo przygotował spektakl Sceny Symultaniczne, choć właściwie zamiana drugiego słówka na alucerniczne bardziej by pasowała (z łac. lucerna – światło). 

Myślicie pewnie, że jak zwykle biadolę, że mi ciemno było i takie tam, ale STOP! W ciągu ostatnich dziesięciu lat oglądania spektakli Terminusa i innych teatrów nie widziałem równie ciemnego spektaklu, a zarazem nie widziałem też… równie pięknego. Wyobraźcie sobie, że ktoś tworzy muzeum, w którym zbiera najpiękniejsze dokonania ludzkości. Wiszą tam kobiety Gaugain’a, szczury Banksy’ego, a nawet stoi gdzieś naga Kate Moss. Idziesz sobie drogi czytelniku przez takie muzeum, idziesz i… nic nie widzisz. Bo człek, który to wszystko stworzył postanowił oświetlić jedynie Twoje nogi byś się nie wywalił. Całą resztę pozostawił w mroku. Podobnie było ze scenami…

Pozwólcie doświetlić świeczką! Komórką chociaż?!

27.01.2013, Nowa Sol. Katarzyna Peca i Edward Gramont w spektaklu Sceny Symultaniczne Teatru Terminus A Quo. Fot: Karol Kolba

Sceny alucerniczne to naprawdę jeden z piękniejszych wizualnie spektakli w repertuarze tzw. cyrku Gramonta. Widać tutaj wieloletnie doświadczenie i poszukiwanie w teatrze plastycznym. To wszystko zapiera dech w piersi, gdy tylko uważnie będziemy wpatrywać się w otaczającą nas czerń. Spektakl bowiem nie jest osadzany w półmroku, nie brakuje w nim światła. Tego światła po prostu NIE MA. Gdyby pozwolić każdemu z widzów (a było ich na sali z 10 osób) wyjąć telefon komórkowy i świecić w stronę widowni to ja bym naprawdę nie narzekał. Poniżej mały eksperyment. To zdjęcie zrobiłem na czułości ISO 256000, czyli 512 razy wyższej niż czułość filmu w aparacie, którym robiono wam zdjęcia w dzieciństwie. Do tego przysłona f/2.8 i czas naświetlania 1/3 sekundy:

27.01.2013, Nowa Sol. Katarzyna Peca i Edward Gramont w spektaklu Sceny Symultaniczne Teatru Terminus A Quo. Fot: Karol Kolba

27.01.2013, Nowa Sol. Spektakl Sceny Symultaniczne Teatru Terminus A Quo. Fot: Karol Kolba

Pamiętajcie, że praca na tak wyśrubowanych parametrach to domena raczej sprzętu profesjonalnego i ustawienie takiej przysłony, czy czułości w lustrzance za dwa tysiące z Media Marsu, lub innej elektronicznej stonki będzie najczęściej niemożliwe. Nie wspominam już nawet o ustawieniu ostrości w takich warunkach… Czy to dziwne? A no tak, bo pozwoliłem sobie na mały eksperyment. W środku nocy „rozświetliłem” moją łazienkę świeczką-podgrzewacz (koszt: 35 groszy). Rozświetliłem, to za duże słowo, bo ledwo mogłem rozpoznać, gdzie jest wanna. Chwyciłem aparat i na takich samych ustawieniach jak w przypadku zdjęcia ze spektaklu „trzasłem se fote”:

28.01.2013, Nowa Sol. Lazienka oswietlona jedynie swieczka-podgrzewaczem. Fot: Karol Kolba

Duuużo jaśniej, prawda? Fakt, że tutaj mamy białe kafelki, które odbijają światło, miast czarnych, zatrzymujących je kotar na sali teatralnej. Jednak wydaje mi się, że to zdjęcie dość mocno pokazuje wagę problemu. Dla tych, którzy będą mi mówić, że jedna taka świeczka to dalej masa oświetlenia zrobiłem jeszcze jedno zdjęcie. Tym razem postawiłem telefon komórkowy (koszt: pewnie jakieś 50 zł u Pana Józka w budzie ze zniszczonymi komórkami) z włączonym wyświetlaczem. Wanny, niestety nie było widać już nawet zarysu. Jednak dalej na zdjęciu przy tych samych parametrach jest znacznie jaśniej, niż na spektaklu:

28.01.2013, Nowa Sol. Lazienka oswietlona jedynie wyswietlaczem telefonu komorkowego. Fot: Karol Kolba

To może zamiast biadolić się i mocować reflektory przed spektaklem lepiej grać po prostu bez światła. Na przykład widz wchodzi na salę, słyszy aktorów i może ich sobie „wymacać” (proponuję Derwisze w takiej wersji, hit kasowy murowany, a i dotację na sztukę dla niewidomych pewnie uda się wysupłać). Albo jeszcze inaczej. Gra muzyka i Pan Lektor opowiada co w tym momencie robią aktorzy, wciąż bez światła. Ta druga sytuacja jest o tyle fajna, że aktorów wcale może nie być. Wystarczy płyta cd z nagraniem. Przecież nikt nie zauważy przekrętu.

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>